cantos blog

    Twój nowy blog

    Nie wiem czy ktoś tutaj zagląda jeszcze, ja czasowo zaniedbałam bloga a i Cantos wiele urlopował się. Od paru miesięcy zbieramy się do kupy, tzn. planujemy jak przy małym szkrabie znajdować czas dla rudego. Udaje się. Tęsknie za czasem kiedy miałam czas na konie… tak po mojemu… i za Seretem też.
    Jesteście?

    Dziecina odkarmiona, już samodzielna bardziej i ja ogarnięta bardziej:) wybraliśmy się wszyscy do Cantosa , który ponownie wrócił do poprzedniej stajni:)
    Trening trzeba zacząć na nowo, wprowadzić go i wyrobić kondycje po ponad rocznej przerwie, ale jestem dobrej myśli!
    Spacerujemy teraz i lonżujemy się..wszystko powolutku. Spacery takie jak lubię…w komplecie…co to była za radość i mam wrażenie jakby przerwy wogóle nie było, Cantoś jak zawsze uważny, i nawet luźne spacery jak zawsze ufff nareszcie!!!!
    Jakie to fantastyczne uczucie… wrócić:)
    Photobucket

     

    Photobucket

     

    Photobucket

    Nareszcie wiosna, upragniona wyczekana.. Kubuś już na świecie:) A ja już powoli wracam do końskich spraw:)
    Początkowa praca czyli przypominamy sobie to co już potrafiliśmy…:) Bez ciśnienia, powoli swoim tępem idziemy na przód. Ciekawe kiedy będziemy gotowi żey wsiąść… jechać w teren…bez ogłowia… marzenia:)
    Pan Cantos po 12 mc przerwy i padokowania się:)
    Photobucket

     

    Znajomi

     

    Photobucket

     

    Buziaki

     

    Photobucket

    Ta notka jest z cyklu ciężarówka i koń:)
    Cantos sie urlopuje, wcina marchew na potęgę, siemie lniane i zarosło mu się . Wyglądem będzie niebawem przypominał mamuta.(swoją drogą to wielkością ja też:P:)
    Cieszy sie gdy go odwiedzamy, spokojnie znosząc pielęgnacje i moje powolne ruchy, które z tygodnia na tydzień są coraz wolniejsze:) A to już przecież końcówka.
    Mieliśmy mały kryzys  z powodu braku pracy, i Cantosowego życia stadnego, ale udało sie go pokonać i rudy ponownie jest oazą spokoju. Zainteresowany bardzo otoczeniem żywo reaguje na wszystko co się mówi i jest chętny żeby coś porobić. Dziś z pomocą męża wylonżowaliśmy rudziaka lekko  i troche pospacerowaliśmy.
    Już nie moge doczekać się wiosny kiedy to będę mogła pracować z nim ponownie i wsiadać, bo ponad 9mc bez tego… tęskno:) bo teraz to coraz bardziej trzeba sie oszczędzać.
    Pozdrawiam Wszystkich i przepraszam za rzadkie notki..ale sami rozumiecie:)

     

    Photobucket

     

    Photobucket

     

    Photobucket

     

    Photobucket

    :)

    5 komentarzy

    Ślub już za dwa tygodnie, więc Cantos głównie padokuje się a my dowozimy mu marchwy i len. Pogoda ładna, bo nie pada ani nie jest za duszno. W nowej stajni zadowolony jest bardzo. Przestrzeń mu służy. I Nam Również bo na spacery wybieramy się wspólnie.
    Już 4-ty miesiąc Cantos werkowany jest naturalnie. Da się zaobserwować poprawę ruchu i jakości kopyta. Mam porobioną dokumentację foto, więc wstawię następnym razem.
    Photobucket

     

    Photobucket

    Długa przerwa, ale wracamy. Piekne warunki, Cantosiu ma się dobrze, u mnie dużo zmian, ale o tym może innym razem:)
    Photobucket

     

    Photobucket

    Dziś tak wiosennie, tak przyjemnie w słoneczku na spacerze:)
    Photobucket

     

    Photobucket

     

    Photobucket

     

    Photobucket

     

    Photobucket

    Niech już będzie wiosna….. bo zima tylko czasami mnie cieszy…na przykład w taki dzień jak ten…. słoneczny spędzony razem :)
    Photobucket

     

    Photobucket

     

    Photobucket

    Nowy Rok

    3 komentarzy

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!! Oby spełniły sie założenia  noworoczne:)
    Ja zakładam…. , że nic nie zakładam:) wyjdzie w praniu, chociaż nadzieje naleńką mam , że troche do pracy sie weźmiemy.
    Cantos ma syndrom tzn „head shakeing” , i generalnie latem muszki koło chrap doprowadzają go do szału, wiosną i jesienią kropelki deszczu a zimą płatki śniegu. Ale dajemy sobie z tym rade przez frędzelki przy ogłowiu. Mój patent, ale działa:)
    Uwielbiam rudego potworka!
    Tymczasem Cantosowe wybrki padokowe, śnieżek, rączki odmarzają , ale cóż:)

     

    Photobucket

     

    Photobucket

     

    Photobucket

     

    Photobucket

    HoHoHo… i po świętach.. czekamy na Nory Rok. Szybko zleciał ten czas, na lenistwie, objadaniu się i obijaniu:) Udało mi się raz zmobilizować by wsiaść i „coś” porobić z Cantosiem. Nawet zmobilizowałam fotografa:) niestety gdy naturalsowo ćwicze… nie mam fotografa zazwyczaj więc znowu klasyczne foty.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!
    Photobucket
    Photobucket

     

    i uwaga…uwaga…nasze jedne z niewielu dotąd skoki:)
    Photobucket

     

    Jak na konia z brakiem doświadczenia w tej kwestii sprawował się świetnie, chętnie wykonywał to o co go prosiłam, odważnie szedł naprzód:)
    Jak już pewnie zauważyliście doszedł do mnie Barefoot, z czego jestem baaardzo zadowolona!:) świetnie mi się w niem jeśdzi i nawet do padu sie przekonałam. Czuje że mój dosiad sporo skorzystał na owej zamianie,a i Rudy chodzi swobodniej. ReWeLaCjA!!!


    • RSS